• Ograniczenia w wykonywaniu mandatu posła. Dostępne nagrania jasno wskazują, że niektórzy posłowie opozycji nie zostali wpuszczeni do Sali Kolumnowej. Tym, którym udało się wejść do środka, dostęp do stołu prezydialnego zasłaniał szpaler krzeseł i posłów PiS. Posłowie opozycji zostali fizycznie pozbawieni możliwości zadawania pytań i zgłaszania wniosków formalnych. Takie działanie nie tylko narusza regulaminowy tryb ustawodawczy, ale przede wszystkim istotę parlamentarnej demokracji. Polacy wybrali 460 posłów, nie tylko 234 posłów PiS. Kiedy posłom opozycji blokuje się dostęp do sali posiedzeń i odbiera prawo głosu, to nie Sejm, tylko partyjne plenum.
• Brak potwierdzenia kworum. Marszałek nie zastosował żadnych mechanizmów, aby upewnić się, że w głosowaniu brała udział wymagana większość posłów, pomimo zgłaszania takiego wniosku przez posłów. Nie zastosowano również głosowania imiennego, a ze względu na panujące na Sali warunki nie ma pewności, czy w głosowaniu uczestniczyły jedynie osoby uprawnione. Są za to jasne dowody, że posłowie PiS podpisywali się na liście obecności już po zakończeniu głosowań.
• Zdalni sekretarze. Jak wynika z najnowszych doniesień, nie ma też pewności, kto na Sali Kolumnowej liczył głosy. Według stenogramu byli to między innymi posłanka Kukiz 15 Elżbieta Borowska i poseł PSL i poseł PSL Krystian Jarubas. Oboje zaprzeczają, że byli na Sali.
• Brak jawności. Obrady prowadzone w Sali Kolumnowej nie zapewniały realizacji konstytucyjnego prawa do informacji. Na salę nie wpuszczono dziennikarzy, a dźwięk był transmitowany pod pełną kontrolą Marszałka w sposób wyraźnie selektywny.
• Łączne głosowanie poprawek. Poprawki wniesione przez posłów, a więc często dotyczące bardzo konkretnych projektów, ważnych dla lokalnych społeczności, zostały odrzucone w jednym głosowaniu. Jest to naruszenie Regulaminu Sejmu, który jednoznacznie określa, że zgłoszone poprawki muszą być głosowane indywidualnie.
W opinii wielu ekspertów liczne naruszenia proceduralne, a przede wszystkim ograniczenia w wykonywaniu mandatu przez posłów opozycji, powodują, że grudniowych wydarzeń na Sali Kolumnowej nie można określać mianem Sejmu. Dlatego 33. posiedzenie Sejmu należy uznać za niezakończone, a głosowania w sprawie ustaw budżetowych za prawnie niewiążące. Jest jeszcze szansa, aby tę sytuację rozwiązać w majestacie prawa. Marszałek Sejmu powinien w tym celu wznowić posiedzenie i poddać ustawy budżetowe powtórnie pod głosowanie – zgodnie z Konstytucją i Regulaminem Sejmu. Jeśli PiS faktycznie wyciąga rękę do opozycji, to my mówimy sprawdzam i oczekujemy konkretnych rozwiązań, a nie pustych słów i kolejnych oszczerstw. Do tego czasu nie opuścimy Sejmu.
