Rząd przeciwko obywatelom. Demonstracje na celowniku władzy

Straszenie opozycji wyrokami wielu lat więzienia i ściganie uczestników legalnej demonstracji, w zasadzie nie wiadomo za co, jest dobitnym sygnałem, że Prawu i Sprawiedliwości nie wystarczy już parlamentarna większość, bezwolny Prezydent i podporządkowany bezprawnie Trybunał Konstytucyjny. Jarosław Kaczyński do pełni władzy potrzebuje jeszcze koncesjonowanej opozycji i biernych obywateli. Aby swojemu szefowi dać kolejną zabawkę, jego świta sięga po metody stosowane przez partyjnych kacyków w czasach głębokiej komuny. Tamten reżim upadł dzięki odwadze i współpracy Polaków. Dzisiaj również nie damy się zastraszyć, ani opozycja, ani oddolne ruchy obywatelskie, ani instytucje pozarządowe.

Protest legalny i skuteczny

16 i 17 grudnia tysiące ludzi przyszło pod sejm obronie polskiej Konstytucji i demokracji. Gdyby nie ich odwaga oraz determinacja dziennikarzy i posłów protestujących przez 27 dni na sali plenarnej sejmu, dziś w polskim parlamencie nie byłoby żadnego przedstawiciela mediów. To właśnie w wyniku protestów PiS poniósł klęskę w sprawie próby odcięcia dziennikarzy od parlamentu. Ta klęska zabolała partię władzy, stąd żenująca akcja poszukiwania winnych i wyciągnięcia konsekwencji wobec obywateli uczestniczących w legalnej demonstracji, do której prawo gwarantuje im art. 57 Konstytucji.

W ramach akcji karania nieposłusznych obywateli, podległa rządowi policja zdecydowała się opublikować wizerunki osób biorących udział w grudniowej demonstracji, aby ułatwić ich identyfikację. Takie działanie budzi szereg wątpliwości prawnych, podnoszonych między innymi przez prof. Zolla czy ekspertów Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W demokratycznym kraju, gdzie prawo do wypowiedzi i protestu jest uznawane za jedno z podstawowych i niezbywalnych praw, takie działania władzy są niedopuszczalne. Oprócz łamania prawa, mogą one także narazić budżet państwa - po uniewinnieniu wszystkie osoby, których wizerunek został bezprawnie upubliczniony będą mogły ubiegać się o odszkodowania. Bezpłatnej pomocy prawnej dla demonstrujących osób udziela już od grudnia Nowoczesna (zgłoszenia prosimy kierować na adres pomoc.prawna@nowoczensa.org).

Polskie DNA wolności

Ściganie uczestników grudniowych protestów przywołuje najgorsze skojarzenia z historii, kiedy to SB fotografowała uczestników opozycyjnych demonstracji walczących z komunizmem. Kilkadziesiąt lat później obecny szef MSW najwyraźniej wraca do tych metod. Jednakże tradycje wolności oraz przywiązanie do prawa do swobodnego wyrażania poglądów są zbyt mocno zakorzenione w naszym społeczeństwie. Nie zmienił tego “towarzysz” Kiszczak, tym bardziej nie zmieni tego “towarzysz” Błaszczak. Polacy nie dadzą się zastraszyć.

Zastraszyć nie da się również opozycja, chociaż Minister Błaszczak grozi nam 10-letnim więzieniem, a Marszałek Kuchciński w niejasnym trybie wzywa do tłumaczenia się z blokowania mównicy. Protestując na sali plenarnej wykonywaliśmy poselski mandat: broniliśmy polskiego prawa i Konstytucji w imieniu tysięcy Polaków, którzy nas wybrali. Broniliśmy prawa Polaków do pełnej informacji o tym, co dzieje się w parlamencie, za pośrednictwem mediów. To, o czym mówi od pewnego czasu Mariusz Błaszczak nosi znamiona prześladowań politycznych wobec osób biorących udział w proteście w obronie podstawowych praw konstytucyjnych.

Politycy PiS są w stanie zaakceptować wyłącznie marsze poparcia dla ich partii. Najwyższy czas, by pogodzili się z tym, że większość ludzi nie uważa lidera PiS za światłego przywódcę narodu. Jarosław Kaczyński jest dla nich powodem wstydu i największym politycznym utrapieniem. W Polsce powszechne jest nie “uwielbienie” dla Prezesa PiS, ale daleko idący sceptycyzm wobec jego działań. Im bardziej PiS będzie deptał demokratyczne swobody, tym większej skali protestów może się spodziewać.

Zero tolerancji dla agresji

Miliony Polaków czują obrzydzenie sposobem sprawowania władzy przez PiS. Mam wielkie uznanie dla odwagi wszystkich, którzy demonstrowali przed sejmem domagając się przywrócenia dostępu mediów do parlamentu i normalnej debaty politycznej. Gorąco im za to dziękuję. Jednak, chcę też jednoznacznie podkreślić, że nie akceptujemy pojedynczych przypadków agresywnych zachowań wobec kogokolwiek - nie ważne jak bardzo nielubianego polityka one dotyczą. Każdy, kto chce demonstrować przywiązanie do wartości konstytucyjnych, musi sam tych wartości przestrzegać.
Trwa ładowanie komentarzy...