Granice Warszawy - nic o nas bez nas!

Nagle, bez pytania o zdanie mieszkańców, PiS zaproponował ustawę o “wielkiej Warszawie”. Zapomniał dodać o “wielkiej Warszawie” w rękach PiS. Przejęcie władzy w stolicy jest właściwie głównym celem tego projektu. Partia rządząca w Polsce wie, że ma małe szanse na uczciwe zwycięstwo w wyborach samorządowych w Warszawie w 2018 r. więc chwyta się nieuczciwych zagrań takich jak manipulacje granicami okręgów wyborczych.

PiS proponuje stworzenie mega-powiatu, w skład którego wejdzie Warszawa i aż 32 przyległe gminy. Połączenie z Warszawą miałoby objąć w wielu przypadkach spore, samodzielne miasta, mające własną specyfikę i tożsamość. Niektóre z nich są odległe od siebie nawet o 70 kilometrów.

Od wielu lat mieszkam w Pruszkowie i wiem, jak silne jest wśród mieszkańców przywiązanie i odpowiedzialność za sprawy lokalnej społeczności. One powinny być zarządzane przez samorząd jak najbliższy mieszkańcom. W takich sprawach jak zmiany granic administracyjnych kluczowe decyzje zawsze powinny zależeć od mieszkańców. To mieszkańcy gmin położonych wokół stolicy oraz sami warszawiacy muszą mieć możliwość wyrażenia swoich opinii i wcześniejszej oceny - czy ewentualna zmiana granic administracyjnych opłaca im się czy nie. Tymczasem politycy PiS lekceważą mieszkańców i nie licząc się z nikim próbują odgórnie narzucić nowy podział administracyjny nagle robiąc wrzutkę w postaci poselskiego projektu ustawy.

To przejaw arogancji władzy PiS - składanie takiego projektu jako poselskiego tylko po to, by nie pytać o zdanie tych, których najbardziej on dotyczy - mieszkańców Warszawy i okolicznych miejscowości.

Prawo i Sprawiedliwość przyzwyczaiło już, że fundamentalne pomysły zgłasza trybem poselskim, bez jakichkolwiek analiz i konsultacji społecznych. Nie wiemy, jak projekt PiS przełoży się na sytuację finansową poszczególnych gmin i przedzielonych na pół powiatów. Nie wiemy, jakie implikacje „operacja warszawska” będzie miała na wydatkowanie środków unijnych. Nie wiemy, z jakimi kosztami będzie wiązał się sam administracyjny proces przekształceń.

Wobec proponowanych rozwiązań pojawiły się też uzasadnione zarzuty o niekonstytucyjność. W skład liczącej 50 osób nowej rady weszłoby po jednym przedstawicielu każdej z warszawskich dzielnic i po jednym z przyłączonych ponad 30 gmin. Tym samym po jednym radnym wybierałaby i dwustutysięczna dzielnica, i dziesięciotysięczna podwarszawska gmina. To naruszenie artykułu 169 Konstytucji RP. Ale tym aspektem PiS od dawna przestał się przejmować.

Kiedy czyta się tę ustawę jasne jest, że PiS-owi zależy wyłącznie na przechwyceniu władzy w warszawskim i mazowieckim samorządzie. W radzie skonstruowanej według tego projektu, większość mieliby prawdopodobnie politycy partii Jarosława Kaczyńskiego. Wcielenie podwarszawskich gmin do stolicy PiS planuje wyłącznie w imię interesów partyjnych i zwiększenia swoich szans w wyborach samorządowych. Jednak kompletne lekceważenie opinii mieszkańców i odgórne narzucanie zmian granic administracyjnych Warszawy może PiS drogo kosztować.
Trwa ładowanie komentarzy...